Kochani zwracamy się z prośbą o pomoc dla zaprzyjaźnionej
fundacji Dar Serca. Sprawa jest pilna i dotyczy ciężko pracującego przy wycince
lasu Jasia.
Jasiu to 18 letni zimnokrwisty wałach. Jeszcze 3 dni temu, ciężko pracował przy
wycince lasu w górach. Niebotyczne temperatury, brak wody i cienia, wszędzie
obsiadające go gzy sprawiły, iż koń znalazł się w stanie skrajnego
wycieńczenia. Gdy Jasiu podczas kolejnego dnia morderczej pracy w lesie zasłabł
i przewrócił się z braku siły właściciel postanowił pozbyć się problemu. Podjął natychmiastową decyzję o skazaniu Jasia na śmierć.
Klacz Miszka ma nieco ponad 2 lata ale życie ją już ciężko
doświadczyło.
Miszka trafiła do Szpitala dla koni w Gliwicach w trakcietrudnego porodu. Nie mogła sama urodzić
źrebaka, lekarze zaleciliwięc operacje
cesarskiego cięcia. To był jedyny ratunek zarówno dla matki jak i dla
nienarodzonego źrebięcia. Właściciel jednak zdecydował się zabrać Miszkę ze
stołu operacyjnego i w ciężkim stanie zawieźć ją prosto do ubojni.
Kochani, zwracamy się do Was z prośbą o pomoc, tym razem dla
niewidomej Lenki!Lenę uratowaliśmy pólroku temu. Jako źrebak mieszkała razem z matką w
ciasnej komórce, do której nie docierał ani jeden promyk słońca. Lena od urodzenia nie opuszczała komórki, gdyż gospodarz nie
wiedział jak się z nią obchodzić. Wszystkiego się bała, chwiała się na nogach i
rżała z przerażenia zlewając się potem. Miało to wpływ na rozwój i kształt
formującego się u malucha kośćca.
Podczas gdy w całej Polsce szalały burze, wiał porywisty
wiatr My myśleliśmy tylko o jednym. O tym by Semir szczęśliwie wrócił do domu.
Wyczekiwaliśmy go od momentu, gdy lekarze dali zgodę na przewóz konia do
Polski.Mimo niesprzyjającej pogody i kilku napotkanych w podróży problemów
Konik wrócił do Nas cały i …. „prawie zdrowy”.W ciągu trwającego 1,5 miesiąca pobytu Semira w Klinice Chorób
Koni w Brnie, lekarze dokonali rzeczy prawie niemożliwej.
Otrzymaliśmy prośbę o rozesłanie petycji w sprawie rumuńskich koni. Konie są eksploatowane całymi dniami na minimalnych racjach żywnościowych. Są przepracowane, wyczerpane i często bite. Kiedy stają się bezużyteczne są po prostu porzucane i pozostawione na głodową śmierć.
Dnia 07.06.2009 wolontariusze Fundacji Viva! zatrzymali nieprawidłowy transport koni na terenie województwa pomorskiego.
Kiedy wracaliśmy z koncertu charytatywnego w Białym Borze natknęliśmy się na stacji benzynowej na małą ciężarówkę, która dziwnie się kołysała. Zajrzeliśmy do środka i cały optymizm jaki mieliśmy w sobie po koncercie zniknął…W niezabezpieczonym aucie znajdowały się dwa okaleczone, śmiertelnie wystraszone konie. Nie mielismy chwili do stracenia, ruszyliśmy za nimi, powiadamiając jednocześnie policję.