Uratowaliśmy Kalinę przed rzeźnią. Jednak nie udało nam się uratować jej życia. - Ratuj konie | Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!
Uratowaliśmy Kalinę przed rzeźnią. Jednak nie udało nam się uratować jej życia.

Uratowaliśmy Kalinę przed rzeźnią. Jednak nie udało nam się uratować jej życia.

Kalina odeszła w lecznicy dla koni pod opieką weterynarzy.Zrobiliśmy wszystko co mogliśmy aby ją wyleczyć.Obrażenia były jednak zbyt duże i zbyt przewlekłe.
KALINA
Do czego prowadzi ludzka chciwość i brak empatii? Mogliśmy się przekonać poznając Kalinę.Kalina ma 3 lata, ale wygląda już jak stary wysłużony koń, któremu zostało niewiele życia. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, kiedy ją zobaczyliśmy. Nie da się o tym nie myśleć! Nie da się o tym zapomnieć!Kalina urodziła się z deformacją nogi. Kiedy była małym źrebakiem nie przeszkadzało jej kuśtykanie – była lekka i zwinna. Jednak u takich koni, jeśli się o to odpowiednio nie zadba, problemy zdrowotne nasilają się z wiekiem. A o nią nikt nie dbał. Miała tylko dorosnąć, żeby mogli ją sprzedać na mięso. Rosła i nabierała masy, a noga coraz bardziej dokuczała. Cały ciężar ciała opierała na 3 nogach. Chora zwisała luźno. Teraz jest znacznie gorzej. Przewraca się, ponieważ nie ma wystarczającej podpory. Jest poobijana, a na nodze dużą ropiejącą ranę. Zdeformowana noga jest krótsza od pozostałych i trzeba ją odpowiednio podkuć. Ale nikt tego nie zrobi, a Kalinka cierpi każdego dnia. Weterynarze rozkładają ręce, bo koszty pomocy dla Kaliny są duże, a właściciel nie chce inwestować w konia, który ma trafić na rzeź.Koń w takim stanie nie jest w stanie jechać przyczepą. Ale dla handlarza nie stanowi to problemu, jeśli przewróci się w transporcie i poobija – niczego to nie zmieni. Rzeźnia przyjmie wszystko. Właścicielowi nie można odebrać konia ponieważ, stan zdrowia klaczy nie jest wynikiem zaniedbania – urodziła się z taką deformacją, a lekarze weterynarii to potwierdzają. Właściciel ma też prawo sprzedać ją na ubój, choć dla nas transport takiego konia jest niewyobrażalny. Postanowiliśmy o nią zawalczyć. Nasz zaufany weterynarz podejmie się leczenia, choć nie daje gwarancji, że się uda. Ale musimy spróbować. Właściciel chce za nią 3000 złotych, zgadza się  poczekać do końca czerwca a nasz weterynarz może zacząć leczenie na miejscu.

Kontakt

Zapisz się na nasz newsletter
i otrzymuj najnowsze informacje.

Nasza społeczność na Facebooku Nasza społeczność na Facebooku

Ratuj Konie :
E-mail : info@ratujkonie.pl
Tel. : 797 649 508
BNP Paribas 19 1600 1462 1030 9079 0000 0025

Biuro :
Fundacja Międzynarodowy Ruch
na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
www.viva.org.pl

KRS 0000135274
NIP 525-21-91-290
Regon 016409834

Ładowanie treści wpisu

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.