RATUJMY CARMELA! - Ratuj konie | Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!
RATUJMY CARMELA!

RATUJMY CARMELA!

Carmel zaznał w swoim życiu tyle cierpienia, że trudno o tym pisać.Stosunkowo niegroźna rana o której zapewniał właściciel okazała się być tak ogromna, że nawet nas “zamurowało” gdy to zobaczyliśmy.Z rzekomo niegroźnej otwartej rany sączyła się ropa i krew. Żywe mięso wylewało się spod pękniętej skóry. Dookoła mnóstwo much.Właściciel nadal twierdził że rana jest niegroźna. Gdy tego słuchaliśmy zalewała fala złości. Dwa tygodnie temu Carmel zaplątał się w nocy w łańcuch.

Wystraszony i zdezorientowany sytuacją przewrócił się, a próby wstania zakończyły się tragedią. Gdy rano właściciel znalazł Carmela był już bez siły. Poraniony na ciele i z ogromną raną na nodze. Wezwany weterynarz przemył ranę podał leki i odjechał. Rana rzekomo miała się szybko zagoić. Ale z dnia na dzień było coraz gorzej dlatego właściciel chce go jak najszybciej sprzedać handlarzowi bo dalszego leczenia nie chce podjąć. Jak twierdzi zrobił tyle ile mógł i na ile było go stać.

Wyprowadziliśmy konia z boksu. Wyszedł z trudnością chwiejąc się na obolałych nogach. Ból i cierpienie widać było w oczach. Każdy krok był dla niego niebezpieczny bo w każdej chwili mógł się przewrócić.Ciężko było patrzeć na jego cierpienie. I trudno było wyobrazić sobie, że czeka go jeszcze załadunek na handlarską przyczepę i transport na ubój. W ostatniej drodze nikt nie będzie się nad nim rozczulał. Handlarz pogoni batem. Nawet jeśli upadnie to bat go również podniesie. Może wykrzesa trochę siły aby utrzymać się na nogach, żeby nie zebrać dodatkowych batów na obolałe ciało.

W takich sytuacjach chce się krzyczeć z rozpaczy, ale trzeba “zacisnąć zęby” bo chłop nas wygoni i nic już nie będziemy mogli zrobić. A on ma prawo zrobić co zechce. Koń jest jego własnością.Prawnie nie możemy jej odebrać. To był wypadek! Wezwał weterynarza czyli wypełnił obowiązek spoczywający na nim jako właścicielu zwierzęcia i na tym zakończył swoją troskę o konia.W ubojni nie ma znaczenia że Carmel ma otwartą ranę. Pójdzie na mięso w drugiej klasie. Tu nikogo to nie obchodzi. Tu życie przelicza się na kilogramy mięsa.

Przez pół godziny widzieliśmy tyle bólu, że chcieliśmy zabrać go stamtąd natychmiast. Właściciel nie odda Carmela choć zapewniamy, że będziemy ją ratować. Chce pieniądze 3600 zł i możemy go zabrać. Ale my nie mieliśmy przy sobie takich pieniędzy. Po negocjacjach udało nam się przekonać go że zabierzemy konia natychmiast do lecznicy i spisaliśmy umowę, że spłacimy dług do końca września.

Jeśli nie spłacimy całości Carmel musi do niego wrócić. Podpisaliśmy bo nie było wyjścia. Carmel jeszcze tego samego dnia pojechał do lecznicy. “Wydarliśmy” go stamtąd prawie błagając właściciela o zgodę. Stan Carmela jest zły ale stabilny. Nie wiemy jeszcze ile będzie kosztowało jego leczenie, ale musimy w pierwszej kolejności spłacić go do końca września. W przeciwnym razie będziemy musieli go oddać.

Prosimy Państwa o pomoc w ratowaniu Carmela, a my damy mu naszą dom i opiekę w fundacyjnej stajni gdzie będzie mógł wieść spokojne życie w stadzie naszych koni.

Kontakt

Zapisz się na nasz newsletter
i otrzymuj najnowsze informacje.

Nasza społeczność na Facebooku Nasza społeczność na Facebooku

Ratuj Konie :
E-mail : info@ratujkonie.pl
Tel. : 797 649 508
BNP Paribas 19 1600 1462 1030 9079 0000 0025

Biuro :
Fundacja Międzynarodowy Ruch
na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16/39
03-772 Warszawa
www.viva.org.pl

KRS 0000135274
NIP 525-21-91-290
Regon 016409834

Ładowanie treści wpisu

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.