Zaalarmowani przez sąsiadów, udaliśmy się na interwencję do Czeladzi. To co obejrzeliśmy na miejscu, przeszło nasze najgorsze oczekiwania. Na terenie gospodarstwa zastaliśmy zaniedbane psy. W miejscu, które powinno być stajnią, zobaczyliśmy zaniedbaną klacz, stojącą w stercie odchodów.
Warszawska Grupa Woltyżerska zgłosiła się do nas z prośbą o pomoc w znalezieniu domu dla emerytowanego Kamyka. Poniżej zamieszczamy historię konia opisaną przez osoby, które go najlepiej znają.
W ubiegły piątek wolontariusze z niemieckiej organizacji prozwierzęcej Animals Angels zauważyli na granicy francuskiej ciężarówkę z 14 polskimi końmi transportowanymi na rzeź. Dzięki pomocy kierowcy tira, który mówił trochę po włosku, dowiedzieli się kilku informacji o zwierzętach. Okazało się, że konie są transportowane do francuskiej rzeźni.
Z prawnego punktu widzenia, wszystko było w porządku – wszystkie konie były w pojedynczych przegrodach, przymocowane, miały więcej miejsca niż przewiduje prawo, kierowcy mówili, że zatrzymali się na 24-godzinny postój (ta firma zazwyczaj to robi), mieli wiadra by poić konie. Konie nie były ranne, tylko zmęczone, niektóre ziewały, inne miały spuszczone głowy.
Jak informowaliśmy wiele razy, podobnie jak inne organizacje prozwierzęce, od 2008 roku z niecierpliwością oczekujemy informacji z Komisji Europejskiej dotyczącej propozycji poprawek do obowiązującego od 2007 roku Rozporządzenia nieskutecznie regulującego transporty zwierząt na rzeź.
W 2008 roku w trakcie społecznych konsultacji nasza organizacja opowiedziała się za całkowitym zakazem tychże, powołując się na nieskuteczność prawa w tej kwestii. Od 2008 roku również FVO - specjalna jednostka unijna powołana do monitorowania transportów, raportowała liczne uchybienia i naruszenia prawa w przypadkach transportów zwierząt na terenie całej UE.
Mazas, hiszpańska firma wobec której istniało najwięcej zarzutów o łamanie prawa w trakcie transportowania koni nie posiada już licencji na pięć swych ciężarówek a dziesięć innych zostało zatrzymanych. Firma musi zapłacić kary pieniężne.
Niedawno informowaliśmy Was o włoskim Palio, wyścigach koni przeprowadzanych na nieprzystosowanych do tego terenach, takich jak plac centralny w mieście lub wąskie uliczki. W czasie tychże wyścigów konie zostają często ranne (siła odśrodkowa dosłownie „wyrzuca je” z trasy, ślizgają się na nieprzystosowanej powierzchni, „wpadają” na ostre kanty domów...), czasem nawet giną. Wspólnie z włoskimi aktywistami prozwierzęcymi pragniemy prosić Was o pomoc w przekonaniu kolejnej gminy aby zrezygnowała z organizacji Palio na swoim terenie. Gmina Pesaro chce by Palio odbyło się wokół zamku, jest to teren nieprzystosowany do tego rodzaju imprez. Nie pozwólmy maltretować koni w imię źle pojętej rozrywki.